Rekomendacja T – ograniczenia, czy jednak dodatkowe możliwości dla klienta

Wprowadzona w ostatnim czasie Rekomendacja T  jest dokumentem zawierającym zbiór zasad dobrych praktyk w zakresie zarządzania ryzykiem detalicznych ekspozycji kredytowych. Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) mającą na względzie przede wszystkim bezpieczeństwo sektora bankowego przez wprowadzenie w/w rekomendacji zareagowała na sytuację na  rynku kredytów. Obserwowany w ostatnim czasie znaczny wzrost kredytów (2003-2008) wymuszał większą konkurencję pomiędzy bankami i powodował coraz częściej wprowadzanie „luźniejszych” procedur kredytowych. Dotyczyły one przede wszystkim dostępności kredytu, w tym celu banki obniżały wymogi dotyczące zdolności kredytowej, wydłużały okresy kredytowania, czy akceptowały coraz wyższy poziom współczynnika LTV (Loan to Value). Ponadto na wprowadzenie rekomendacji T wpływ miała sytuacja na rynku kredytów hipotecznych, jaka miała miejsce w USA, w tym upadłość kilku banków.

W wyniku informacji, jakie napłynęły ze Stanów Zjednoczonych większość banków w Polsce bardzo szybko zmieniła swoje podejście w udzielaniu kredytów hipotecznych. Nie wszystkie jednak banki podjęły odpowiednie działania mające na celu ograniczenie ryzyka kredytowego. Część z nich zaostrzyła swój proces, by za chwilę „poluzować” – a to przecież kłóci się z długoterminowym stabilnym dbaniem o „portfel kredytowy”.

Zasady opisane w Rekomendacji T i skierowane do banku dotyczą nie tylko oceny ryzyka kredytowego, ale także obejmuje także zalecenia wobec wewnętrznych bankowych systemów kontroli.

                Z punktu widzenia klienta, przez wprowadzoną Rekomendację T, zostaje „ograniczona” zdolność kredytowa (ta część rekomendacji zacznie obowiązywać pod koniec br). Łączna suma miesięcznych rat kredytów i pożyczek nie może przekroczyć 50% dochodów. Dla osób z wyższymi dochodami (ponad średnią krajową) ten próg został podwyższony, granica 65 proc. dochodów. Ponadto banki sprawdzając zdolność kredytową mają obowiązek korzystać z BIK (Biuro Informacji Kredytowej) jak i MIG (Biuro Informacji Gospodarczej). Poza tym należy informować klienta o ryzyku stopy procentowej/ryzyku kursowym, wykonywać symulacje przy wzroście stóp o 400 pkt %, wzrostu kursu waluty o 30%, a także informować klienta o wszelkich kosztach związanych z kredytem przed jego przyznaniem.

                Drugim aspektem, na który zwrócili klienci – to wymogi dotyczące wymaganego wkładu własnego w przypadku kredytów w obcej walucie. Zgodnie z Rekomendacją T banki powinny wymagać na wypadek zmian kursu walut min 10% dla kredytów do 5 lat i 20% dla kredytów powyżej 5 lat. Pierwsze komentarze mówiły o obowiązku posiadania w/w wkładów własnych, a zgodnie z Rekomendacją banki nadal mogą proponować kredyty w walucie na 100% tylko nadwyżkę ponad standard należy obecnie ubezpieczyć (przez ubezpieczenie niskiego wkładu własnego) bądź też przedstawić dodatkową nieruchomość. Tu swoje regulacje musiał zmienić jedynie GNB oraz DnB NORD, którzy nie mieli ubezpieczenia niskiego wkładu własnego. Pozostałe banki, jak min. Deutsche Bank, Nordea, mBank/Multibank, Alior, PKO BP, Raiffeisen Bank Polska od dawna już stosują ubezpieczenia niskiego wkładu własnego – więc ich Rekomendacja T nie dotyczy.

                Trzeci element, dla niektórych zapewne najistotniejszy to możliwość (na życzenie klienta) wypłaty kredytu bezpośrednio w walucie przyznanego kredytu. Dotyczy to szczególnie klientów z początku 2009 r, którzy zaciągnęli kredyty hipoteczne  w obcej walucie z wysokimi marżami. Dzięki Rekomendacji T mogą je oni refinansować do innego banku przy cenie obecnie obowiązującej (w euro są oferty poniżej 2 pkt %) – brak wtedy spreadu walutowego, ponadto mogą zastrzec sobie spłatę nowego kredytu w walucie kredytu np. w EURO (Rekomendacja S II).

                Reasumując, wprowadzona Rekomendacja T w sposób bardzo niewielki ograniczyła przyznawalność kredytów hipotecznych zarówno w PLN jak i w walutach obcych w porównaniu z początkiem 2010r, ponieważ zmiany dotyczące ograniczeń dotyczących maksymalnych obciążeń kredytowych w stosunku do otrzymywanych dochodów zostały już w większości banków dawno wprowadzone. W ten sposób zostały, a w nielicznych bankach zostaną min. wyeliminowane „sztuczne” zaniżania kosztów kredytobiorcy związane z utrzymaniem mieszkania/bieżących wydatków na życie itd…

Skontaktuj się z autorem artykułu

Zadzwoń: 4860678780248667890966

Albo wyślij wiadomość

Porozmawiaj z ekspertem

Nasi eksperci:

Znajdź eksperta w swoim mieście